Mam dla Was krótką notkę informacyjną. Właśnie założyłam twittera, żebyście mogli być na bieżąco jeśli chodzi o mnie i bloga :* Tutaj udostępniam wam link. Zaobserwujcie mnie :*
https://twitter.com/justfedemila
P.S. Następny rozdział w trakcie tworzenia :*
niedziela, 29 marca 2015
sobota, 7 marca 2015
Rozdział 3.-Dopóki go nie będzie...
- No już nie płacz.- powiedział do mnie czule Federico.
- Nie będę. Teraz już nie.- uśmiechnęłam się.
- Możesz mi powiedzieć o co chodziło? Przez co płakałaś?- zapytał.
- Tomas ze mną zerwał.- zwierzyłam się.
- W takim razie nie był ciebie wart.- powiedział.
- Nie umiesz pocieszać, kłamiesz.- zaśmiałam się.
- Masz śliczny uśmiech.- popatrzył mi w oczy.
- Dziękuję.- odpowiedziałam.
Był taki kochany. Już nie było mi smutno i źle. Czułam się teraz bardzo dobrze.
- Posłuchaj. Chciałbym ci kogoś przedstawić. Alana!- zawołał.- Ludmiła, to jest właśnie Alana, moja dziewczyna. Wczoraj przyjechała z Włoch.- powiedział i pocałował piękną, szczupłą i wysoką szatynkę, która odwzajemniła jego gest, a potem uśmiechnęła się do mnie szeroko.
- Jestem Ludmiła.- uśmiechnęłam się sztucznie.
- Tak, wiem.- odpowiedziała Alana.
- Szczerze mówiąc, muszę już iść.- skłamałam. Miałam łzy w oczach.
Nie czekałam na ich odpowiedź. Pobiegłam prosto do domu. Łzy płynęły mi po policzkach. Byłam załamana. Straciłam dwóch chłopaków jednego dnia.Gorzej być nie mogło.
- Nie będę. Teraz już nie.- uśmiechnęłam się.
- Możesz mi powiedzieć o co chodziło? Przez co płakałaś?- zapytał.
- Tomas ze mną zerwał.- zwierzyłam się.
- W takim razie nie był ciebie wart.- powiedział.
- Nie umiesz pocieszać, kłamiesz.- zaśmiałam się.
- Masz śliczny uśmiech.- popatrzył mi w oczy.
- Dziękuję.- odpowiedziałam.
Był taki kochany. Już nie było mi smutno i źle. Czułam się teraz bardzo dobrze.
- Posłuchaj. Chciałbym ci kogoś przedstawić. Alana!- zawołał.- Ludmiła, to jest właśnie Alana, moja dziewczyna. Wczoraj przyjechała z Włoch.- powiedział i pocałował piękną, szczupłą i wysoką szatynkę, która odwzajemniła jego gest, a potem uśmiechnęła się do mnie szeroko.
- Jestem Ludmiła.- uśmiechnęłam się sztucznie.
- Tak, wiem.- odpowiedziała Alana.
- Szczerze mówiąc, muszę już iść.- skłamałam. Miałam łzy w oczach.
Nie czekałam na ich odpowiedź. Pobiegłam prosto do domu. Łzy płynęły mi po policzkach. Byłam załamana. Straciłam dwóch chłopaków jednego dnia.Gorzej być nie mogło.
***
Nie wiedziałam, co czułam. Byłam zła, smutna, zazdrosna, zrozpaczona. Nie dopuszczałam do siebie myśli, że zakochałam się w Federico. Nie mogłam. Przecież on ma dziewczynę! Tylko dlaczego mnie tak pocieszał, był taki miły, skoro jego serce należy do innej. Nic nie rozumiałam. Nie dawałam sobie z niczym rady. Leżałam na łóżku i płakałam. Była noc. Środek nocy. Ja nie spałam. Od pewnego czasu nie mogę spać. Za dużo myślę. A co jeśli zrobią mi się brzydkie zmarszczki? Przestań! Przecież ty o tym nie myślisz Ludmiła! Ciebie obchodzi tylko Fede. Cały czas nie mogłam spać. Płakałam z bezsilności. Nagle zadzwonił do mnie telefon.
- Halo?- odebrałam.
- Cześć. To ja. Wiedziałem, że jeszcze nie śpisz. Znam cię.- odezwał się ktoś. Wiedziałam kto to.
- Właściwie to już śpię. Obudziłeś mnie. Dobranoc.- szybko się rozłączyłam.
Wtedy popłakałam się jeszcze bardziej. Jak on śmie do mnie dzwonić!?Niech lepiej zadzwoni do swojej Alany. Może potrzebuje, żeby ktoś jej powiedział Dobranoc. Ja nie. Dobra. Potrzebuję tego. Bardzo. Bardziej niż kiedykolwiek.
***
Jeszcze chwilę myślałam o Federico, a potem zasnęłam. Nawet nie wiem kiedy. Rano zobaczyłam, że mam nieodczytaną wiadomość. Zaraz ją odczytałam.
Nie płacz.
Nie bądź smutna.
Chciałbym cię przytulić.
Chciałbym być przy tobie.
Nie mogę.
Tak będzie lepiej dla ciebie, dla nas.
Chcę tylko, żebyś wiedziała, że jestem zawsze z tobą.
Federico
Nie! To niemożliwe! On ma dziewczynę. Nie wierzę w to. Federico jest niemożliwy. Nie rozumiem już nic. Nie będę płakać! Nie będę! Dlaczego ja znowu płaczę? Dlaczego?
***
Dzisiaj zajęcia w studio. Nie mogę spojrzeć mu w oczy. Nie mogę na niego patrzeć. Kocham go. ON mnie nie. W tym jest problem. Nie mogę tego wytrzymać. Jego oczy. Jego usta. Jego ramiona. Jego zapach. Jego włosy. ON.
Nie pójdę. Nie pójdę do studio. Muszę sobie odpuścić ten dzień. Nie jestem w stanie tak funkcjonować. Dam sobie spokój na dzień lub dwa...A może na całe życie.. Może już nie wrócę?
NIE! Śpiew to moje życie. Śpiew to ja. Muzyka to ja! Ale Federico... on... on był.. jest dla mnie światem, całym światem. Kocham go.
***
Zasnęłam. Byłam cały dzień w domu. Nawet się nie uczesałam. Cały dzień śpiewałam, spałam, jadłam. Mam strasznego doła. nic nie mogę z tym zrobić. To dlatego, że nie ma przy mnie Federico. Dopóki go nie będzie przy mnie nic nie będzie dobrze. Idę się przebrać, uwielbiam to robić.
***
Oglądałam telewizję. Nie miałam co robić. Byłam załamana. Mój stan się nie poprawił, chociaż założyłam moją najlepszą sukienkę, ułożyłam włosy, zrobiłam makijaż. nagle ktoś zadzwonił do drzwi. Otworzyłam je i moim oczom ukazał się...Federico.
A oto właśnie trzeci rozdział.
Pomysł przyszedł mi do głowy błyskawicznie. :)
Mam nadzieję, że spodoba wam się moje małe dzieło haha :)
Następny rozdział już niedługo!
FEDEMILA LOVER :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)