niedziela, 2 sierpnia 2015

Rozdział 7.- Trudno być szczęśliwą..

Było południe. Wróciłam ze studia. Unikałam Federico cały dzień. Udało mi się. Nie widział mnie dzisiaj. Zrobiłam sobie kakao i usiadłam na fotelu. Przeglądałam mój ulubiony magazyn. Nagle ktoś zapukał do drzwi. To pewnie mama wróciła z pracy.
-Już idę!- krzyknęłam. Kiedy otwarłam drzwi moim oczom ukazał się... Diego.
-Nie odbierasz ode mnie, nie odpisujesz, więc postanowiłem, że porozmawiam z tobą osobiście.- powiedział zdecydowanym tonem cały czas patrząc mi w oczy.
-Tak, słuchaj..- nie dał mi skończyć.
-To moja wina. Nie mam ci za złe, że nie odbierałaś i nie odpisywałaś. Pośpieszyłem się z tym pocałunkiem. Tylko, że patrzyłem na ciebie i poprostu to poczułem. Ta chwila, te uczucia, to wszystko mnie poniosło i tak wyszło. Przepraszam. Mam nadzieję, że mi wybaczysz.- skończył i złapał mnie delikatnie za rękę. Wcale jej nie wyrwałam z jego uścisku. Podobało mi się to. W tym wszystkim widać było, że mu zależy. 
-To nie twoja wina. Byłam zmęczona. Te wszystkie emocje z całego dnia, chyba było ich za dużo, żebyśmy jeszcze się pocałowali.- skłamałam, ale tylko dlatego, że czułam, że mi też na nim zależy.
-To cieszę się, że sobie wszystko wyjaśniliśmy.- uśmiechnął się i przytulił mnie. 
-Tak, ja też się cieszę. Czy moglibyśmy umówić się na jutro?- zapytałam.
-Bardzo chętnie! Zadzwonię do ciebie wieczorem, żeby ustalić szczegóły.- powiedział i już miałam go odprowadzić do drzwi, kiedy dzwonek znów zadzwonił.
-Pójdę otworzyć.- rzuciłam w stronę Diego.
Kiedy otworzyłam drzwi nie mogłam uwierzyć w to co zobaczyłam. To był Federico. Z wielkim bukietem różowych róż. Był piękny, taki, jaki lubię najbardziej. 
-Posłuchaj Federico, Diego, którego bardzo lubię jest w środku.- dałam mu do zrozumienia, żeby zostawił róże przed domem. Na szczęście mnie zrozumiał. 
-Przyjdę kiedy indziej.- powiedział nieśmiało Fede.
-Nie, nie. Ja już wychodzę.- zatrzymał go Diego.- Do zobaczenia jutro Ludmiła.- pocałował mnie w policzek i wyszedł.
-A więc to jest ten chłopak?- zapytał Fede.
-Tak, to on, ale nawet jeśli chciałabym, żeby był dla mnie kimś więcej niż tylko przyjacielem, to jakoś nie potrafię. I wiesz co? To twoja wina! Tylko i wyłącznie twoja! Nie wiem dlaczego akurat ty musiałeś mi tak zawrócić w głowie, na prawdę nie wiem!- krzyczałam dławiąc się łzami, a on patrzył na mnie smutnymi oczami, wyraźnie smutnymi oczami.
-Chcę, żebyś była szczęśliwa. Chcę, żebyś znalazła dla siebie kogoś, kto będzie dla ciebie najlepszym z najlepszych. Dlatego umów się z tym chłopakiem, daj mu szansę, daj sobie szansę! Bądź szczęśliwa!- wyglądał jakby miał się rozpłakać. W tym momencie zrozumiałam, że ma racje. Muszę dać szanse mojemu szczęściu! 
-Tak, dziękuję. Tak zrobię. A ty wracaj do swojej Alany. Do zobaczenia w studiu Fede.- odprowadziłam go do drzwi.
-Do zobaczenia w studiu Ludmiła.- odpowiedział mi, wręczył róże, które wcześniej zostawił przed domem i poszedł.
Rozmyślałam nad rozmową z Diego i Federico. Tak. Federico ma rację. Muszę dać szansę Diego. Przecież on jest z Alaną, on jest szczęśliwy. 
Od tej pory spędzałam z Diego każdą wolną chwilę. Był dla mnie taki dobry i kochany. Myślałam o Federico, ale już mniej. Miałam nadzieję, że Diego pozwoli mi zapomnieć o nim już na zawsze.
-Spotkamy się dzisiaj?- zadzwonił do mnie Diego.
-Jasne, ale gdzie?- zapytałam.
-W parku.- chyba chciał coś dla mnie przygotować, bo w jego głosie czułam, że nie ma cienia wątpliwości co do miejsca.- O 12.00.- dodał.
-Będę. Na pewno.- zapewniłam go.
Uszykowałam się i poszłam na wyznaczone miejsce. To co zobaczyłam sprawiło, że poczułam się wyjątkowo. To było dla mnie i wyłącznie dla mnie. Na pięknej, zielonej trawie leżał koc w czerwono białą kratę. Na nim ustawiony był koszyk i babeczki oraz ciasta i tort z truskawkami. Najpiękniejszy był jednak bukiet różowych róż, ogromny bukiet.
Na kocu siedział Diego. Promienie słońca padały na jego piękną twarz. Gdy mnie zobaczył podszedł do mnie natychmiast.
-Już jesteś księżniczko.- złapał mnie za rękę.
-Jestem twoją księżniczką?- zapytałam.
-Właściwie...- ukląkł przede mną.- to chciałbym, żebyś została moją żoną.- z kieszeni wyjął białe pudełeczko z różową kokardką. Nic nie mówiłam, bo za bardzo nie wiedziałam co.
-Żartuję!- zaśmiał się i pocałował mnie w rękę.- Chciałem zapytać czy zostaniesz moją dziewczyną.- otworzył pudełeczko. To, co się w nim znajdowało było przepiękne. To był złoty naszyjnik z zawieszką w kształcie gwiazdki.
-Diego nawet nie wiem co powiedzieć! Bardzo mi na tobie zależy i nie wyobrażam sobie lepszego momentu na powiedzenie "Tak!" Zostanę twoją dziewczyną!- rzuciłam mu się na szyję. Przycisnął mnie do siebie, a potem szepnął do ucha
-Podano do stołu Mon Cherie.
Ten dzień był taki wyjątkowy. Wreszcie jestem szczęśliwa. Nie mogłam sobie wymarzyć lepszego dnia. Weszłam do studia i od razu uderzył mnie widok Federico samotnie siedzącego na krześle przed salą. Twarz miał ukrytą w dłoniach.
Podeszłam do niego i ukucnęłam przy nim. Popatrzył na mnie.
-Co się stało?- zapytałam. Po jego policzku popłynęła łza, a potem druga i jeszcze jedna.
-Zerwałem z Alaną...

Już jest!
Siódmy rozdział! :)
Myślę, że się Wam spodoba :)
Miłej lektury :) 
MRS.BIEBER :)


sobota, 1 sierpnia 2015

Rozdział 1.- Za chwilę mieliśmy się pocałować...

Rozdział, który usunęłam przez przypadek:
Tomas, wreszcie był moim chłopakiem. Tak długo o niego walczyłam. Udało się.
-Natalia!- gdzie jest ta pokraka?!
-Tak Ludmi?- zjawiła się z powietrza.
-Gdzie jest Tomi?-nie mogłam go znaleźć.
-On jest z..- nie zdążyła dokończyć.
-Z Violą?!- znowu ona!
-Nie, z Fran.- poprawiła mnie.
-To nie muszę się martwić. On traktuje ją tylko jak przyjaciółkę.- byłam spokojna.
W tym momencie podszedł do nas Federico. 
-Cześć dziewczyny!- przywitał się.
-Cześć Fede!- odpowiedziała mu Nati.
Patrzyłam na niego i nie wiedziałam co się ze mną dzieje, odpłynęłam. Nie mogłam wydusić z siebie ani jednego słowa.
-Ludmiła, wszystko ok?- powiedział do mnie.
-Tak, ona tylko nie chce nadwyrężać głosu przed lekcją śpiewu.- skłamała Nati.
Kiedy Federico odszedł ona popatrzyła na mnie z troską.
-O co chodzi?- spytałam ją.
-Ludmi? Czy tobie się czasem nie podoba Fede?- uśmiechnęła się dziwnie.
-Natalia! Nie opowiadaj bzdur!- weszłam do klasy oburzona tym co powiedziała Nati. Przecież byłam z Tomasem. A Federico? Nawet go nie znam.
Kiedy weszliśmy do klasy Angie kazała nam się ustawić w szeregu. Potem zaczęła nas dobierać w pary, np. Leon i Viola, Maxi i Nati i tak dalej. Na końcu zostałam ja, Tomas, Fede i Fran. Wiedziałam, że będę w parze z Tomasem, a Fran z Fede. 
-Dobrze Ludmiła ty zaśpiewasz z... Federico.- nie wierzyłam w to co słyszę.-A ty Fran zaśpiewasz z Tomasem.- dokończyła.
-Nie denerwuj się Ludmiła. Przecież to tylko jedna piosenka.- powiedział do mnie Federico. Był stanowczo za blisko mnie. Czułam się niezręcznie.
- Zaśpiewacie piosenkę i ułożycie do niej choreografię. Za tydzień na lekcji zaprezentujecie to co stworzyliście wspólnie.- wytłumaczyła Angie.
Wyszłam z klasy i wtedy dogoniła mnie Nati.
-Jak się z tym czujesz?- zapytała.
-Ale z czym?- udawałam, że nie wiem o co chodzi.
-Śpiewasz z Fede. To nie będzie dla ciebie niezręczne?- zapytała nieśmiało.
-Nie wiem o czym mówisz!- zdenerwowałam się na nią. Jak ona śmie mnie o coś takiego pytać?!
-Jakbyś mnie potrzebowała to dzwoń.- powiedziała i poszła.
-Ludmiła!- obróciłam się, Fede mnie wołał. Czego on chce?
-Tak?- ciekawe czego chce ode mnie.
-Masz jakieś plany dzisiaj wieczorem?- czy on chce się ze mną umówić? Nie, nie, nie. Jestem z Tomasem.
-Nie, a co?- czułam się trochę niezręcznie w jego towarzystwie.
-Może zrobimy próbę? W końcu musimy dobrze wypaść na lekcji u Angie.- trochę się uspokoiłam.
-Tak, to dobry pomysł. To dzisiaj w sali tanecznej o 17.00?- zaproponowałam.
-Idealnie.- powiedział i odszedł.
Kiedy wróciłam do domu uszykowałam się perfekcyjnie na nasze spotkanie.. znaczy próbę. Spotkać muszę się z Tomasem. Ostatnio więcej czasu spędza z Fran niż ze mną. W gruncie rzeczy mi to nie przeszkadzało, a chyba powinno.
Na nogi założyłam moje najwyższe szpilki i wyszłam.
Próba trwała już jakieś 4 godziny. Mieliśmy już kończyć, ale Fede poprosił mnie o jeszcze jeden raz. Zgodziłam się mimo tego, że moje nogi nie dawały już rady. Takie wysokie szpilki to nie był dobry pomysł. Tańczyliśmy i już byliśmy przy końcówce kiedy moje nogi odmówiły posłuszeństwa. Myślałam, że za chwilę uderzę o podłogę, ale tak się nie stało. Złapał mnie Federico. Patrzyliśmy sobie w oczy. Na policzku czułam jego oddech. Za chwilę mięliśmy się pocałować. Ciaśniej objął mnie ręką w talii...

Mam nadzieję, że chociaż po części udało mi się odtworzyć pierwszy rozdział, który przez przypadek usunęłam.
A więc prezentuję Wam mój pierwszy rozdział haha :) 
Cóż, chyba dużo nie różni się od poprzedniego pierwszego :) 
Już niedługo pojawi się rozdział siódmy :)
MRS.BIEBER :) 

Halo, halo!

Dzisiaj zdarzyło się coś okropnego haha Pisałam 7. Rozdział, kiedy przez przypadek usunęłam 1. :( Może uda mi się go jakoś przepisać, albo chociaż w jakiejś części odtworzyć to postaram się to zrobić :) 
Bądźcie dobrej myśli :* 
MRS.BIEBER

wtorek, 21 lipca 2015

Rozdział 6.- Nie umiem oszukać moich uczuć!

Wróciłam do domu. Była 10.17. Ok, miałam prawie dwie godziny czasu. Weszłam do łazienki, zmyłam make-up, włosy zaczesałam w kucyk. Spojrzałam w lustro. Nagle bez tego całego makijażu i czesanej przez pół godziny fryzury poczułam się wolna. Poczułam, że nikogo nie udaję. Teraz miałam mały problem. W co się ubrać? Właśnie w tym momencie przypomniałam sobie, że przecież nie wyrzuciłam mojego stroju do gry z przed lat.
-Nie urosłam ani nie przytyłam.- pomyślałam.
Zobaczyłam go w głębi szafy. Różowo czarny strój ze srebrnym numerem 9. Ubrałam go i zachciało mi się płakać. Kiedy grałam w koszykówkę byłam nie do zatrzymania. Nic więcej się nie liczyło. To czy złamię paznokieć, czy moje włosy się potargają, nic. Na nogi wciągnęłam sportowe, białe podkolanówki z dwoma różowymi, poziomymi paskami na górze podkolanówek. Brakowało mi tylko butów. Stopa nie urosła mi od tamtego czasu. Z pudełka wyciągnęłam czarne, sportowe buty do koszykówki. Zawsze wyróżniały się na tle innych butów zawodniczek. Miały skrzydła. Ten model był drogi i rzadki. Popatrzyłam na telefon. Była 11.30. Idealnie. Wyszłam z domu bardzo szczęśliwa. Dotarłam na boisko i zobaczyłam coś przez co omal nie zemdlałam. Nie, spokojnie. To było coś bardzo fajnego. Zobaczyłam Diego grającego bez koszulki. Gapiłam się na niego jakąś minutę bez ruchu. Wreszcie oprzytomniałam.
-Hej!- zawołałam.
-Hej!- odpowiedzieli mi wszyscy.
-Świetnie wyglądasz.- powiedział Diego.
-Dziękuję.-uśmiechnęłam się.
Graliśmy do samego wieczora. Kiedy zrobiło się ciemno koledzy Diega poszli. Zostałam tylko ja i on.
-Powinnam już iść.-oznajmiłam.
-Odprowadzę cię.- uśmiechnął się cudownie.
-No dobrze.- odwzajemniłam jego uśmiech.
Szliśmy bardzo powoli, cały czas patrzyliśmy sobie w oczy. Kiedy znaleźliśmy się pod moim domem staliśmy bardzo blisko siebie. Czułam jego oddech na moim policzku i jego wzrok na sobie. Podniosłam głowę, ponieważ był wyższy i nie widziałam jego oczu. Nasze spojrzenia się spotkały. Serce zaczęło bić mi szybciej. Byliśmy coraz bliżej siebie i nagle...Przypomniałam sobie o Federico. O tym jak on na mnie patrzył, jak mnie przytulał. Nikt mu nigdy nie dorówna.
-Przepraszam, nie mogę.- rzuciłam i weszłam do domu zatrzaskując za sobą drzwi.
Dlaczego? Dlaczego nie mogę o nim zapomnieć? Chwyciłam za telefon. Wybrałam numer Federico. Odebrał błyskawicznie.
-Halo?- odezwał się jego anielski głos.
-NIENAWIDZĘ CIĘ, NIENAWIDZĘ! ROZUMIESZ? Zjawiasz się w moim życiu nie wiadomo skąd, rozkochujesz i nagle przedstawiasz swoją idealną dziewczynę! Próbuję wyobrazić sobie moje życie bez ciebie, ale nie potrafię, wiesz? Poznałam chłopaka, który jest świetny i bardzo go lubię, on mnie też, ale nie mogę z nim być, bo wolę ciebie! Wolę twój uśmiech, twoje włosy, twój głos, CIEBIE!- wykrzyczałam wszystko przez łzy i się rozłączyłam.
Federico dzwonił do mnie później kilka razy , ale ja nie chciałam z nim rozmawiać, tak samo z Diego, który również do mnie pisał i dzwonił. Boli mnie, że go ranię, ale nie umiem oszukać moich uczuć! Nie umiem, po prostu nie umiem...

A oto 6 rozdział :)
Mam nadzieję, że ucieszycie się z takiej wakacyjnej lekturki :)
Może jest trochę krótszy od pozostałych, ale chcę rozwinąć pewien wątek już w następnym rozdziale i nie zaczynać go w tym:)
Przesyłam buziaki :*
Uwaga, uwaga...
MRS. BIEBER :)

poniedziałek, 13 lipca 2015

Hej!

Są wakacje. Tak, wiem, że to to przed chwilą napisałam zaskoczyło Was. Chciałabym Wam opowiedzieć ile w te wakacje już zrobiłam, ale szczerze? Nic nie zrobiłam. Wstaję o 12.00, oglądam filmy, które już oglądałam(czy to ma sens?), jem, jem, jem(haha), idę spać. Oczywiście to wszystko z przerwami na higienę, toaletę i tak dalej. Chcę się wziąć za siebie(może już od jutra?). Może jutro będzie nowy rozdział? Na pewno pojawi się wkrótce! OBIECUJĘ!:) A tym czasem możecie podzielić się ze mną opowieściami o swoich wakacjach(chętnie poczytam). Czekam na komentarze, opinie na temat bloga itd. :) Przesyłam buziaki :*
FEDEMILA LOVER

sobota, 13 czerwca 2015

Rozdział 5.- Trafił piłką do koszą, a koszem było moje serce.

Obudziłam się bardzo szczęśliwa, bardzo dawno nie przespałam tak spokojnie nocy, a teraz jest taki wspaniały poranek. Przynajmniej tak myślałam...W rzeczywistości obudziłam się na kanapie w ulubionym, trochę zniszczonym, różowym dresie. Myślałam, żę po prostu lunatykowałam lub coś takiego. Telefon leżał obok mnie. Postanowiłam jeszcze raz przeczytać SMS od Federico. Jednak nie było wiadomości o treści: Śpisz już księżniczko?. O ile pamiętałam, brzmiała właśnie tak. Pomyślałam, że skasowałam ją przez przypadek. Spojrzałam odruchowo na godzinę. Była 15.17. To nie był ranek. Nie możliwe, żebym przespała pół dnia! Chwila... Który dzisiaj jest? CO? 17 CZERWCA? To niemożliwe. Czyli nie byłam na spacerze z Federico, nie pocałował mnie na dobranoc, nie jesteśmy razem! To był sen! Nie mogłam w to uwierzyć. Nagle ktoś zadzwonił do drzwi. Czy to możliwe, żeby teraz stało się to co w moim śnie? Wstałam z kanapy i podbiegłam do drzwi. Otworzyłam je tak szybko, że wyrwałam klamkę. Ale to nie był Fede. To był dostawca pizzy. Zapomniałam, że ją zamówiłam. Zapłaciłam, wzięłam pizzę, odłożyłam ją na blacie w kuchni i z powrotem usiadłam na kanapie. Otuliłam się w koc chociaż na dworze było co najmniej 30 stopni. Chciałam się roztopić i wyparować.
***
Około godziny 18.00 wyszłam na spacer. Chciałam odpocząć. Jednak nie mogłam. Spotkałam Federico i jego dziewczynę- Alanę. Chciałam uniknąć spotkania z nimi, ale mi się nie udało.
-Ludmi!- słyszę głos Fede. Łzy napływają mi do oczu, ale chcę być silna. Uśmiecham się sztucznie.
- O cześć! Nie zauważyłam was.- Albo nie chciałam...dodałam w duchu.
-Czemu nie było cię w studio?- zapytała Alana.
- Skąd wiesz, że mnie nie było?- była zaciekawiona.
-Zapisałam się do studio, przyjęli mnie!-zamurowało mnie.
-To świetnie! GRATULUJĘ!- pokazałam im równy rządek moich idealnie białych zębów w geście uśmiechu.
-O nie! Jest już 18.30? Alana spóźnimy się na lot balonem!- pociągnął ją za rękę i już ich nie było. To ja miałam latać z nim balonem!
***
Byłam na zakupach. Zrobiło mi się trochę lepiej. Poszłam spać. Obudziłam się z worami pod oczami. Super.Ubrałam się, pomalowałam, zjadłam śniadanie. Postanowiłam, że pójdę dzisiaj do studio. Jestem silna. 
***
Szłam tą samą drogą, co zwykle. Patrzyłam na chodnik. Wydał mi się niezwykle interesujący. Nagle poczułam ból gdzieś w okolicy czoła. Dostałam piłką, no pięknie. W błyskawicznym tempie podbiegł do mnie jakiś chłopak.
-Nic ci nie jest?- zapytał z przejęciem?
-Chyba nic. Nie umiesz rzucać czy co?-przewróciłam oczami.
-Wiem gdzie celować.- puścił do mnie oko. Wydał się nagle bardzo przystojny i miły.
-Zabawne.- uśmiechnęłam się.
-Proponuję, abyś zagrała z nami.- wskazał na swoich kolegów, jeden z nich trzymał piłkę do koszykówki. Kiedyś trenowałam koszykówkę, ale bardzo dawno. Jednak teraz zapragnęłam powrócić do tamtych lat.
-Jasne.- nie miałam jednak odpowiedniego stroju i butów (byłam w szpilkach).-Tylko muszę się przebrać.
-To co może umówimy się tutaj, dzisiaj o 12.00?- zaproponował.
-Bardzo chętnie.- cała się rozpromieniłam.
-Będę czekał.- uśmiechnął się tak, że poczułam jakby trafił piłką do koszą, a koszem było moje serce. Miał mnie. Totalnie zauroczyłam się w tym chłopaku. Na chwilę zapomniałam o Federico. 
-Jestem Diego.-powiedział.
-Ludmila. Miło mi.- byłam bardzo szczęśliwa.
Może uda mi się zapomnieć o Federico? Może znajdę swoje własne szczęście?


Na ręce składam Wam piąty rozdział.
Wiem, że dawno mnie tu nie było, ale obiecuję, że w wakacje będę tu często :)
Jak tam ocenki na koniec roku? :)
Buziaki :*
FEDEMILA LOVER :)



piątek, 3 kwietnia 2015

Rozdział 4.- Jestem najszczęśliwsza na świecie.

- Co tutaj robisz?- zapytałam.
- Nie było cię w studio, przyszedłem sprawdzić co się z tobą dzieje.- odpowiedział.
- Nic mi  nie jest.- próbowałam nie patrzeć mu w oczy.
- Bez ciebie jest jakoś cicho, nie ma tego blasku.- uśmiechnął się.
- Postanowiłam zrobić sobie dziś wolne.- wyjaśniłam.
- Wyglądasz pięknie, jeszcze piękniej niż zwykle.- w tym momencie nie wytrzymałam.
- Co ty sobie wyobrażasz?! Przecież ty masz dziewczynę! - zaczęłam płakać.
- Nie mam.- powiedział.
- Jak to? Nie rozumiem.- byłam zdezorientowana.
- Kiedy zobaczyłem jak biegniesz do domu po tym jak przedstawiłem ci Alanę zdałem sobie sprawę, że kocham właśnie ciebie.- ostatnie słowa dźwięczały mi w uszach do teraz.
- Zerwałeś z nią?- zapytałam.
- Tak, ale nie przejęła się tym za bardzo. Okazało się, że ma innego chłopaka we Włoszech.- wytłumaczył.
- I co teraz?- popatrzyłam mu w oczy.
Zbliżył się do mnie. Był tak blisko, że czułam jego oddech na policzku. Słyszałam bicie mojego serca.
- Teraz to.- powiedział, a potem mnie pocałował.
Cały czas staliśmy w drzwiach. Ludzie na ulicy patrzyli się na nas dziwnie. Nas jednak nic innego nie obchodziło. Byłam tylko ja i on. Po pocałunku jeszcze przez chwilę staliśmy wtuleni w siebie. Potem poszliśmy na spacer.
***
Chodziliśmy po parku, trzymaliśmy się za ręce. Zatrzymaliśmy się na małej polance. Położyliśmy się na trawie. Patrzyliśmy sobie w oczy, rozmawialiśmy. Nagle spadła na mnie jakaś kropla wody. Za bardzo się tym nie przejęłam. Po krótkiej chwili zaczął padać deszcz, ale tak mocno jakby ktoś wylał na nas kubeł wody.
- Uciekamy!- powiedziałam do Fede. Wstałam i już chciałam biec pod jakiś daszek. Jednak Federico przyciągnął mnie do siebie, pocałował, a potem zaczął śpiewać. Staliśmy w deszczu, śpiewając " Te creo" i śmiejąc się do siebie.
***
Odprowadził mnie do domu. Byłam cała mokra. Przytulił mnie i pocałował, a potem poszedł do swojego domu. Wreszcie byłam szczęśliwa.
***
Wieczorem poszłam odprężyć się w saunie. Po tym deszczu chyba się przeziębiłam. Potem wzięłam relaksująca kąpiel w jacuzzi. Pomalowałam paznokcie, zmyłam makijaż, ubrałam się w piżamę. Nagle dostałam SMS. Szybko go odczytałam.

Śpisz już księżniczko?

Jest taki kochany. Zaraz mu odpisałam.

Jeszcze nie mój książe :*

Już mi nie odpisał. Może zasnął. Jednak zaraz potem usłyszałam pukanie do moich drzwi balkonowych. Szybko ubrałam szlafok i otworzyłam drzwi, z których dobiegało pukanie. To był Federico.
- Chciałem powiedzieć ci dobranoc.- pocałował mnie czule w czoło.
- Dobranoc.  pocałowałam go w usta.
- Kocham cię.- powiedział.
- Ja ciebie też.- odpowiedziałam.
Federico zszedł z mojego balkonu, a ja posłałam mu buziaka.Zamknęłam drzwi, zdjęłam szlafrok, wślizgnęłam się pod kołdrę. Odetchnęłam i pomyślałam: Jestem najszczęśliwsza na świecie.


Prezentuję Wam czwarty rozdział.
Myślę, że będzie on udanym rozdziałem :)
Pamiętajcie, że możecie mieć ze mną kontakt na Twitterze.
FEDEMILA LOVER :)

niedziela, 29 marca 2015

Twitter!

Mam dla Was krótką notkę informacyjną. Właśnie założyłam twittera, żebyście mogli być na bieżąco jeśli chodzi o mnie i bloga :* Tutaj udostępniam wam link. Zaobserwujcie mnie :*
https://twitter.com/justfedemila
P.S. Następny rozdział w trakcie tworzenia :*

sobota, 7 marca 2015

Rozdział 3.-Dopóki go nie będzie...

- No już nie płacz.- powiedział do mnie czule Federico.
- Nie będę. Teraz już nie.- uśmiechnęłam się.
- Możesz mi powiedzieć o co chodziło? Przez co płakałaś?- zapytał.
- Tomas ze mną zerwał.- zwierzyłam się.
- W takim razie nie był ciebie wart.- powiedział.
- Nie umiesz pocieszać, kłamiesz.- zaśmiałam się.
- Masz śliczny uśmiech.- popatrzył mi w oczy.
- Dziękuję.- odpowiedziałam.
Był taki kochany. Już nie było mi smutno i źle. Czułam się teraz bardzo dobrze.
- Posłuchaj. Chciałbym ci kogoś przedstawić. Alana!- zawołał.- Ludmiła, to jest właśnie Alana, moja dziewczyna. Wczoraj przyjechała z Włoch.- powiedział i pocałował piękną, szczupłą i wysoką szatynkę, która odwzajemniła jego gest, a potem uśmiechnęła się do mnie szeroko.
- Jestem Ludmiła.- uśmiechnęłam się sztucznie.
- Tak, wiem.- odpowiedziała Alana.
- Szczerze mówiąc, muszę już iść.- skłamałam. Miałam łzy w oczach.
Nie czekałam na ich odpowiedź. Pobiegłam prosto do domu. Łzy płynęły mi po policzkach. Byłam załamana. Straciłam dwóch chłopaków jednego dnia.Gorzej być nie mogło.
***
Nie wiedziałam, co czułam. Byłam zła, smutna, zazdrosna, zrozpaczona. Nie dopuszczałam do siebie myśli, że zakochałam się w Federico. Nie mogłam. Przecież on ma dziewczynę! Tylko dlaczego mnie tak pocieszał, był taki miły, skoro jego serce należy do innej. Nic nie rozumiałam. Nie dawałam sobie z niczym rady. Leżałam na łóżku i płakałam. Była noc. Środek nocy. Ja nie spałam. Od pewnego czasu nie mogę spać. Za dużo myślę. A co jeśli zrobią mi się brzydkie zmarszczki? Przestań! Przecież ty o tym nie myślisz Ludmiła! Ciebie obchodzi tylko Fede. Cały czas nie mogłam spać. Płakałam z bezsilności. Nagle zadzwonił do mnie telefon.
- Halo?- odebrałam.
- Cześć. To ja. Wiedziałem, że jeszcze nie śpisz. Znam cię.- odezwał się ktoś. Wiedziałam kto to.
- Właściwie to już śpię. Obudziłeś mnie. Dobranoc.- szybko się rozłączyłam.
Wtedy popłakałam się jeszcze bardziej. Jak on śmie do mnie dzwonić!?Niech lepiej zadzwoni do swojej Alany. Może potrzebuje, żeby ktoś jej powiedział Dobranoc. Ja nie. Dobra. Potrzebuję tego. Bardzo. Bardziej niż kiedykolwiek.
***
Jeszcze chwilę myślałam o Federico, a potem zasnęłam. Nawet nie wiem kiedy. Rano zobaczyłam, że mam nieodczytaną wiadomość. Zaraz ją odczytałam.
Nie płacz.
Nie bądź smutna.
Chciałbym cię przytulić.
Chciałbym być przy tobie.
Nie mogę.
Tak będzie lepiej dla ciebie, dla nas.
Chcę tylko, żebyś wiedziała, że jestem zawsze z tobą.
Federico
Nie! To  niemożliwe! On ma dziewczynę. Nie wierzę w to. Federico jest niemożliwy. Nie rozumiem już nic. Nie będę płakać! Nie będę! Dlaczego ja znowu płaczę? Dlaczego? 
***
Dzisiaj zajęcia w studio. Nie mogę spojrzeć mu w oczy. Nie mogę na niego patrzeć. Kocham go. ON mnie nie. W tym jest problem. Nie mogę tego wytrzymać. Jego oczy. Jego usta. Jego ramiona. Jego zapach. Jego włosy. ON.
Nie pójdę. Nie pójdę do studio. Muszę sobie odpuścić ten dzień. Nie jestem w stanie tak funkcjonować. Dam sobie spokój na dzień lub dwa...A może na całe życie.. Może już nie wrócę? 
NIE! Śpiew to moje życie. Śpiew to ja. Muzyka to ja! Ale Federico... on... on był.. jest dla mnie światem, całym światem. Kocham go
***
Zasnęłam. Byłam cały dzień w domu. Nawet się nie uczesałam. Cały dzień śpiewałam, spałam, jadłam. Mam strasznego doła. nic nie mogę z tym zrobić. To dlatego, że nie ma przy mnie Federico. Dopóki go nie będzie przy mnie nic nie będzie dobrze. Idę się przebrać, uwielbiam to robić.
***
Oglądałam telewizję. Nie miałam co robić. Byłam załamana. Mój stan się nie poprawił, chociaż założyłam moją najlepszą sukienkę, ułożyłam włosy, zrobiłam makijaż. nagle ktoś zadzwonił do drzwi. Otworzyłam je i moim oczom ukazał się...Federico.



A oto właśnie trzeci rozdział.
Pomysł przyszedł mi do głowy błyskawicznie. :)
Mam nadzieję, że spodoba wam się moje małe dzieło haha :)
Następny rozdział już niedługo!
FEDEMILA LOVER :)

piątek, 27 lutego 2015

Rozdział 2.- To było pewne.

...i podniósł mnie delikatnie, jakbym była księżniczką. To tyle. Nic więcej się nie wydarzyło. Zebrałam swoje rzeczy i ruszyłam w stronę wyjścia. W drodze do domu dużo myślałam, co było dla mnie małą zmianą. Nie myślałam o takich rzeczach jak lakiery do paznokci, różowe szminki, czy inne rzeczy ważne dla mnie. Myślałam o moim związku z Tomasem. Właściwie to nie. Myślałam o Federico. Czego tak naprawdę oczekiwałam, kiedy mnie złapał? Chciałam, żeby mnie pocałował. NIE! LUDMIŁA JESTEŚ Z TOMASEM!
***
Nadszedł dzień prezentacji naszych piosenek. Dzisiaj ubrałam niższe buty, żeby nie powtórzyła się sytuacja z próby. Stałam z Nati przed klasą i zauważyłam, że Fede zmierza w moja stronę.Wymyśliłam na poczekaniu, że chce mi się pić i powiedziałam Natalii, żeby przyniosła mi wodę. Tak naprawdę nie chciałam, żeby ktokolwiek był przy naszej rozmowie. A co jeśli opowie o tym, jak się przewróciłam? Przecież nikt nie może się o tym dowiedzieć! Byłam tak zamyślona, że nawet nie zauważyłam, kiedy Federico stał tuż obok mnie.
- Cześć!- przerwał mi moje przemyślenia.
- Cześć.- odpowiedziałam niby znudzona.
- Chciałbym tylko, żebyś wiedziała, że nawet jak dziś się potkniesz, to ja cię złapię. Nie pozwolę, żebyś upadła.- powiedział tak czule, że zrobiło mi się słabo. Dlaczego przy nim zawsze tak mam?
- Tak, tak. Jasne.- przewróciłam oczami.
Gdy szedł w stronę sali, odprowadziłam go wzrokiem. Nagle, nie wiadomo skąd, wyskoczyła Natalia.
-Ludmi, kogo chcesz oszukać?- zapytała z lekkim uśmieszkiem.
- Nie wiem o czym mówisz.- odpowiedziałam trochę zdenerwowana.
- Przecież ON CI SIĘ PODOBA! Brakuje tylko tego, żebyś zaczęła się ślinić na jego widok.- zachichotała.
- Natalia!- skarciłam ją.
Przecież nie mogłabym być z kimś takim. On przyjaźni się z Violą i innymi, którzy mnie nie lubią. Ja tez ich nie lubię. Wolę obracać się w towarzystwie osób, które zasługują na moją obecność. 
***
Weszliśmy do klasy. Angie kazała nam usiąść tak, żebyśmy siedzieli parami, jakimi nas dobrała. Federico usiadł obok mnie, a ja delikatnie się odsunęłam. Czułam się niezręcznie. Po kolei śpiewali Leon i Viola, Maxi i Nati, Tomas i Francesca i kilka innych par, gdy nadeszła pora na nas. Serce waliło mi tak mocno, że miałam wrażenie, że wszyscy to słyszą. Oczywiście nie dałam tego po sobie poznać. Rzuciłam tylko 'i tak jestem od was wszystkich lepsza' i zaczęliśmy śpiewać. To było naprawdę niesamowite. Nigdy nie czułam się tak swobodnie. Patrzyłam mu w oczy i nic więcej się dla mnie nie liczyło. Kiedy skończyliśmy śpiewać, patrzyliśmy na siebie jeszcze przez dłuższą chwilę. Myślałam, że za chwile podejdzie do mnie i pocałuje. Nagle jednak uświadomiłam sobie, że przecież Tomas jest w sali. Popatrzyłam się na niego, a on patrzył się na mnie. Wstał i wyszedł z sali. Był na mnie zły.Nie pobiegłam za nim. Moja duma na to nie pozwalała, a może bardziej zależało mi na Federico. NIE, NIE NIE! NAWET TAK NIE MYŚL!
***
Po lekcji podeszłam do Tomasa. Nawet na mnie nie spojrzał. Nie wiedziałam co robić.
- Oj Tomi..- nie zdążyłam dokończyć.
- Nie, Ludmiło. Myślałem, że się zmieniłaś. Uwierzyłem ci. Za to ty znalazłaś sobie kolejny cel. Wtedy byłem nim ja, wcześniej Leon, a teraz Federico. CO CHCESZ OSIĄGNĄĆ LUDMIŁO?- nadal na mnie nie patrzył.
- Tomi ja się zmienię. Obiecuję.- próbowałam go przekonać.
- Słyszałem to już milion razy. Nie zmienisz się. Nigdy. Z nami KONIEC.- ostatnie słowo odbijało się w mojej głowie niczym echo. Miałam łzy w oczach.
Nie wiedziałam co powiedzieć. Odwróciłam się i pobiegłam w stronę parku, żeby tam pobyć sama. Nie chciałam, żeby ktoś mnie widział w takim stanie.
***
W parku rozkleiłam się totalnie. Siedziałam na ławce i płakałam. Nawet nie zwracałam uwagi na to czy mój makijaż nie spłynie mi po twarzy. Nagle poczułam, że ktoś otula moje ramiona marynarką. To nie był Tomas. To był Federico. Usiadł obok mnie. Jedną ręką starł łzy z mojego policzka, drugą przyciągnął do siebie. Był taki kochany. Jego zapach delikatnie otulał moje ciało. Nie chciałam żeby mnie pocałował. Wystarczyło mi to, że był teraz obok mnie, przytulał mnie. Teraz kiedy nie byłam już z Tomasem, nie musiałam martwić się o moje myśli. Zakochałam się w Federico. To było pewne.




Przedstawiam wam drugi rozdział :)
Wyrażajcie swoje opinie na jego temat w komentarzach.
Następny rozdział już wkrótce :)
FEDEMILA LOVER :)



czwartek, 26 lutego 2015

Cześć!

Jestem Fedemila Lover i właśnie zaczynam przygodę na tym blogu. Mam nadzieję, że spodoba wam się to co napiszę. Liczę na to, że będzie was tu przybywać coraz więcej, a ja będę mogła pisać do coraz większej i szerszej publiczności :) Dzisiaj pojawi się pierwszy rozdział mojej opowieści o Fede i Ludmile :) Mam nadzieję, że moja twórczość przypadnie wam do gustu :)
Całuję
FEDEMILA LOVER :)

Obserwatorzy