niedziela, 2 sierpnia 2015

Rozdział 7.- Trudno być szczęśliwą..

Było południe. Wróciłam ze studia. Unikałam Federico cały dzień. Udało mi się. Nie widział mnie dzisiaj. Zrobiłam sobie kakao i usiadłam na fotelu. Przeglądałam mój ulubiony magazyn. Nagle ktoś zapukał do drzwi. To pewnie mama wróciła z pracy.
-Już idę!- krzyknęłam. Kiedy otwarłam drzwi moim oczom ukazał się... Diego.
-Nie odbierasz ode mnie, nie odpisujesz, więc postanowiłem, że porozmawiam z tobą osobiście.- powiedział zdecydowanym tonem cały czas patrząc mi w oczy.
-Tak, słuchaj..- nie dał mi skończyć.
-To moja wina. Nie mam ci za złe, że nie odbierałaś i nie odpisywałaś. Pośpieszyłem się z tym pocałunkiem. Tylko, że patrzyłem na ciebie i poprostu to poczułem. Ta chwila, te uczucia, to wszystko mnie poniosło i tak wyszło. Przepraszam. Mam nadzieję, że mi wybaczysz.- skończył i złapał mnie delikatnie za rękę. Wcale jej nie wyrwałam z jego uścisku. Podobało mi się to. W tym wszystkim widać było, że mu zależy. 
-To nie twoja wina. Byłam zmęczona. Te wszystkie emocje z całego dnia, chyba było ich za dużo, żebyśmy jeszcze się pocałowali.- skłamałam, ale tylko dlatego, że czułam, że mi też na nim zależy.
-To cieszę się, że sobie wszystko wyjaśniliśmy.- uśmiechnął się i przytulił mnie. 
-Tak, ja też się cieszę. Czy moglibyśmy umówić się na jutro?- zapytałam.
-Bardzo chętnie! Zadzwonię do ciebie wieczorem, żeby ustalić szczegóły.- powiedział i już miałam go odprowadzić do drzwi, kiedy dzwonek znów zadzwonił.
-Pójdę otworzyć.- rzuciłam w stronę Diego.
Kiedy otworzyłam drzwi nie mogłam uwierzyć w to co zobaczyłam. To był Federico. Z wielkim bukietem różowych róż. Był piękny, taki, jaki lubię najbardziej. 
-Posłuchaj Federico, Diego, którego bardzo lubię jest w środku.- dałam mu do zrozumienia, żeby zostawił róże przed domem. Na szczęście mnie zrozumiał. 
-Przyjdę kiedy indziej.- powiedział nieśmiało Fede.
-Nie, nie. Ja już wychodzę.- zatrzymał go Diego.- Do zobaczenia jutro Ludmiła.- pocałował mnie w policzek i wyszedł.
-A więc to jest ten chłopak?- zapytał Fede.
-Tak, to on, ale nawet jeśli chciałabym, żeby był dla mnie kimś więcej niż tylko przyjacielem, to jakoś nie potrafię. I wiesz co? To twoja wina! Tylko i wyłącznie twoja! Nie wiem dlaczego akurat ty musiałeś mi tak zawrócić w głowie, na prawdę nie wiem!- krzyczałam dławiąc się łzami, a on patrzył na mnie smutnymi oczami, wyraźnie smutnymi oczami.
-Chcę, żebyś była szczęśliwa. Chcę, żebyś znalazła dla siebie kogoś, kto będzie dla ciebie najlepszym z najlepszych. Dlatego umów się z tym chłopakiem, daj mu szansę, daj sobie szansę! Bądź szczęśliwa!- wyglądał jakby miał się rozpłakać. W tym momencie zrozumiałam, że ma racje. Muszę dać szanse mojemu szczęściu! 
-Tak, dziękuję. Tak zrobię. A ty wracaj do swojej Alany. Do zobaczenia w studiu Fede.- odprowadziłam go do drzwi.
-Do zobaczenia w studiu Ludmiła.- odpowiedział mi, wręczył róże, które wcześniej zostawił przed domem i poszedł.
Rozmyślałam nad rozmową z Diego i Federico. Tak. Federico ma rację. Muszę dać szansę Diego. Przecież on jest z Alaną, on jest szczęśliwy. 
Od tej pory spędzałam z Diego każdą wolną chwilę. Był dla mnie taki dobry i kochany. Myślałam o Federico, ale już mniej. Miałam nadzieję, że Diego pozwoli mi zapomnieć o nim już na zawsze.
-Spotkamy się dzisiaj?- zadzwonił do mnie Diego.
-Jasne, ale gdzie?- zapytałam.
-W parku.- chyba chciał coś dla mnie przygotować, bo w jego głosie czułam, że nie ma cienia wątpliwości co do miejsca.- O 12.00.- dodał.
-Będę. Na pewno.- zapewniłam go.
Uszykowałam się i poszłam na wyznaczone miejsce. To co zobaczyłam sprawiło, że poczułam się wyjątkowo. To było dla mnie i wyłącznie dla mnie. Na pięknej, zielonej trawie leżał koc w czerwono białą kratę. Na nim ustawiony był koszyk i babeczki oraz ciasta i tort z truskawkami. Najpiękniejszy był jednak bukiet różowych róż, ogromny bukiet.
Na kocu siedział Diego. Promienie słońca padały na jego piękną twarz. Gdy mnie zobaczył podszedł do mnie natychmiast.
-Już jesteś księżniczko.- złapał mnie za rękę.
-Jestem twoją księżniczką?- zapytałam.
-Właściwie...- ukląkł przede mną.- to chciałbym, żebyś została moją żoną.- z kieszeni wyjął białe pudełeczko z różową kokardką. Nic nie mówiłam, bo za bardzo nie wiedziałam co.
-Żartuję!- zaśmiał się i pocałował mnie w rękę.- Chciałem zapytać czy zostaniesz moją dziewczyną.- otworzył pudełeczko. To, co się w nim znajdowało było przepiękne. To był złoty naszyjnik z zawieszką w kształcie gwiazdki.
-Diego nawet nie wiem co powiedzieć! Bardzo mi na tobie zależy i nie wyobrażam sobie lepszego momentu na powiedzenie "Tak!" Zostanę twoją dziewczyną!- rzuciłam mu się na szyję. Przycisnął mnie do siebie, a potem szepnął do ucha
-Podano do stołu Mon Cherie.
Ten dzień był taki wyjątkowy. Wreszcie jestem szczęśliwa. Nie mogłam sobie wymarzyć lepszego dnia. Weszłam do studia i od razu uderzył mnie widok Federico samotnie siedzącego na krześle przed salą. Twarz miał ukrytą w dłoniach.
Podeszłam do niego i ukucnęłam przy nim. Popatrzył na mnie.
-Co się stało?- zapytałam. Po jego policzku popłynęła łza, a potem druga i jeszcze jedna.
-Zerwałem z Alaną...

Już jest!
Siódmy rozdział! :)
Myślę, że się Wam spodoba :)
Miłej lektury :) 
MRS.BIEBER :)


sobota, 1 sierpnia 2015

Rozdział 1.- Za chwilę mieliśmy się pocałować...

Rozdział, który usunęłam przez przypadek:
Tomas, wreszcie był moim chłopakiem. Tak długo o niego walczyłam. Udało się.
-Natalia!- gdzie jest ta pokraka?!
-Tak Ludmi?- zjawiła się z powietrza.
-Gdzie jest Tomi?-nie mogłam go znaleźć.
-On jest z..- nie zdążyła dokończyć.
-Z Violą?!- znowu ona!
-Nie, z Fran.- poprawiła mnie.
-To nie muszę się martwić. On traktuje ją tylko jak przyjaciółkę.- byłam spokojna.
W tym momencie podszedł do nas Federico. 
-Cześć dziewczyny!- przywitał się.
-Cześć Fede!- odpowiedziała mu Nati.
Patrzyłam na niego i nie wiedziałam co się ze mną dzieje, odpłynęłam. Nie mogłam wydusić z siebie ani jednego słowa.
-Ludmiła, wszystko ok?- powiedział do mnie.
-Tak, ona tylko nie chce nadwyrężać głosu przed lekcją śpiewu.- skłamała Nati.
Kiedy Federico odszedł ona popatrzyła na mnie z troską.
-O co chodzi?- spytałam ją.
-Ludmi? Czy tobie się czasem nie podoba Fede?- uśmiechnęła się dziwnie.
-Natalia! Nie opowiadaj bzdur!- weszłam do klasy oburzona tym co powiedziała Nati. Przecież byłam z Tomasem. A Federico? Nawet go nie znam.
Kiedy weszliśmy do klasy Angie kazała nam się ustawić w szeregu. Potem zaczęła nas dobierać w pary, np. Leon i Viola, Maxi i Nati i tak dalej. Na końcu zostałam ja, Tomas, Fede i Fran. Wiedziałam, że będę w parze z Tomasem, a Fran z Fede. 
-Dobrze Ludmiła ty zaśpiewasz z... Federico.- nie wierzyłam w to co słyszę.-A ty Fran zaśpiewasz z Tomasem.- dokończyła.
-Nie denerwuj się Ludmiła. Przecież to tylko jedna piosenka.- powiedział do mnie Federico. Był stanowczo za blisko mnie. Czułam się niezręcznie.
- Zaśpiewacie piosenkę i ułożycie do niej choreografię. Za tydzień na lekcji zaprezentujecie to co stworzyliście wspólnie.- wytłumaczyła Angie.
Wyszłam z klasy i wtedy dogoniła mnie Nati.
-Jak się z tym czujesz?- zapytała.
-Ale z czym?- udawałam, że nie wiem o co chodzi.
-Śpiewasz z Fede. To nie będzie dla ciebie niezręczne?- zapytała nieśmiało.
-Nie wiem o czym mówisz!- zdenerwowałam się na nią. Jak ona śmie mnie o coś takiego pytać?!
-Jakbyś mnie potrzebowała to dzwoń.- powiedziała i poszła.
-Ludmiła!- obróciłam się, Fede mnie wołał. Czego on chce?
-Tak?- ciekawe czego chce ode mnie.
-Masz jakieś plany dzisiaj wieczorem?- czy on chce się ze mną umówić? Nie, nie, nie. Jestem z Tomasem.
-Nie, a co?- czułam się trochę niezręcznie w jego towarzystwie.
-Może zrobimy próbę? W końcu musimy dobrze wypaść na lekcji u Angie.- trochę się uspokoiłam.
-Tak, to dobry pomysł. To dzisiaj w sali tanecznej o 17.00?- zaproponowałam.
-Idealnie.- powiedział i odszedł.
Kiedy wróciłam do domu uszykowałam się perfekcyjnie na nasze spotkanie.. znaczy próbę. Spotkać muszę się z Tomasem. Ostatnio więcej czasu spędza z Fran niż ze mną. W gruncie rzeczy mi to nie przeszkadzało, a chyba powinno.
Na nogi założyłam moje najwyższe szpilki i wyszłam.
Próba trwała już jakieś 4 godziny. Mieliśmy już kończyć, ale Fede poprosił mnie o jeszcze jeden raz. Zgodziłam się mimo tego, że moje nogi nie dawały już rady. Takie wysokie szpilki to nie był dobry pomysł. Tańczyliśmy i już byliśmy przy końcówce kiedy moje nogi odmówiły posłuszeństwa. Myślałam, że za chwilę uderzę o podłogę, ale tak się nie stało. Złapał mnie Federico. Patrzyliśmy sobie w oczy. Na policzku czułam jego oddech. Za chwilę mięliśmy się pocałować. Ciaśniej objął mnie ręką w talii...

Mam nadzieję, że chociaż po części udało mi się odtworzyć pierwszy rozdział, który przez przypadek usunęłam.
A więc prezentuję Wam mój pierwszy rozdział haha :) 
Cóż, chyba dużo nie różni się od poprzedniego pierwszego :) 
Już niedługo pojawi się rozdział siódmy :)
MRS.BIEBER :) 

Halo, halo!

Dzisiaj zdarzyło się coś okropnego haha Pisałam 7. Rozdział, kiedy przez przypadek usunęłam 1. :( Może uda mi się go jakoś przepisać, albo chociaż w jakiejś części odtworzyć to postaram się to zrobić :) 
Bądźcie dobrej myśli :* 
MRS.BIEBER

Obserwatorzy