***
Nadszedł dzień prezentacji naszych piosenek. Dzisiaj ubrałam niższe buty, żeby nie powtórzyła się sytuacja z próby. Stałam z Nati przed klasą i zauważyłam, że Fede zmierza w moja stronę.Wymyśliłam na poczekaniu, że chce mi się pić i powiedziałam Natalii, żeby przyniosła mi wodę. Tak naprawdę nie chciałam, żeby ktokolwiek był przy naszej rozmowie. A co jeśli opowie o tym, jak się przewróciłam? Przecież nikt nie może się o tym dowiedzieć! Byłam tak zamyślona, że nawet nie zauważyłam, kiedy Federico stał tuż obok mnie.
- Cześć!- przerwał mi moje przemyślenia.
- Cześć.- odpowiedziałam niby znudzona.
- Chciałbym tylko, żebyś wiedziała, że nawet jak dziś się potkniesz, to ja cię złapię. Nie pozwolę, żebyś upadła.- powiedział tak czule, że zrobiło mi się słabo. Dlaczego przy nim zawsze tak mam?
- Tak, tak. Jasne.- przewróciłam oczami.
Gdy szedł w stronę sali, odprowadziłam go wzrokiem. Nagle, nie wiadomo skąd, wyskoczyła Natalia.
-Ludmi, kogo chcesz oszukać?- zapytała z lekkim uśmieszkiem.
- Nie wiem o czym mówisz.- odpowiedziałam trochę zdenerwowana.
- Przecież ON CI SIĘ PODOBA! Brakuje tylko tego, żebyś zaczęła się ślinić na jego widok.- zachichotała.
- Natalia!- skarciłam ją.
Przecież nie mogłabym być z kimś takim. On przyjaźni się z Violą i innymi, którzy mnie nie lubią. Ja tez ich nie lubię. Wolę obracać się w towarzystwie osób, które zasługują na moją obecność.
***
Weszliśmy do klasy. Angie kazała nam usiąść tak, żebyśmy siedzieli parami, jakimi nas dobrała. Federico usiadł obok mnie, a ja delikatnie się odsunęłam. Czułam się niezręcznie. Po kolei śpiewali Leon i Viola, Maxi i Nati, Tomas i Francesca i kilka innych par, gdy nadeszła pora na nas. Serce waliło mi tak mocno, że miałam wrażenie, że wszyscy to słyszą. Oczywiście nie dałam tego po sobie poznać. Rzuciłam tylko 'i tak jestem od was wszystkich lepsza' i zaczęliśmy śpiewać. To było naprawdę niesamowite. Nigdy nie czułam się tak swobodnie. Patrzyłam mu w oczy i nic więcej się dla mnie nie liczyło. Kiedy skończyliśmy śpiewać, patrzyliśmy na siebie jeszcze przez dłuższą chwilę. Myślałam, że za chwile podejdzie do mnie i pocałuje. Nagle jednak uświadomiłam sobie, że przecież Tomas jest w sali. Popatrzyłam się na niego, a on patrzył się na mnie. Wstał i wyszedł z sali. Był na mnie zły.Nie pobiegłam za nim. Moja duma na to nie pozwalała, a może bardziej zależało mi na Federico. NIE, NIE NIE! NAWET TAK NIE MYŚL!
***
Po lekcji podeszłam do Tomasa. Nawet na mnie nie spojrzał. Nie wiedziałam co robić.
- Oj Tomi..- nie zdążyłam dokończyć.
- Nie, Ludmiło. Myślałem, że się zmieniłaś. Uwierzyłem ci. Za to ty znalazłaś sobie kolejny cel. Wtedy byłem nim ja, wcześniej Leon, a teraz Federico. CO CHCESZ OSIĄGNĄĆ LUDMIŁO?- nadal na mnie nie patrzył.
- Tomi ja się zmienię. Obiecuję.- próbowałam go przekonać.
- Słyszałem to już milion razy. Nie zmienisz się. Nigdy. Z nami KONIEC.- ostatnie słowo odbijało się w mojej głowie niczym echo. Miałam łzy w oczach.
Nie wiedziałam co powiedzieć. Odwróciłam się i pobiegłam w stronę parku, żeby tam pobyć sama. Nie chciałam, żeby ktoś mnie widział w takim stanie.
***
W parku rozkleiłam się totalnie. Siedziałam na ławce i płakałam. Nawet nie zwracałam uwagi na to czy mój makijaż nie spłynie mi po twarzy. Nagle poczułam, że ktoś otula moje ramiona marynarką. To nie był Tomas. To był Federico. Usiadł obok mnie. Jedną ręką starł łzy z mojego policzka, drugą przyciągnął do siebie. Był taki kochany. Jego zapach delikatnie otulał moje ciało. Nie chciałam żeby mnie pocałował. Wystarczyło mi to, że był teraz obok mnie, przytulał mnie. Teraz kiedy nie byłam już z Tomasem, nie musiałam martwić się o moje myśli. Zakochałam się w Federico. To było pewne.
Przedstawiam wam drugi rozdział :)
Wyrażajcie swoje opinie na jego temat w komentarzach.
Następny rozdział już wkrótce :)
FEDEMILA LOVER :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz